Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   Jack1605   CYWILIZACJA KONTRA PRZYRODA
Kategorie
1 Udostępnij

CYWILIZACJA KONTRA PRZYRODA


CO BY BYŁO, GDYBY NAS ZABRAKŁO? CO BY SIĘ STAŁO Z GATUNKAMI ZAADAPTOWANYMI DO SIEDLISK PRZEKSZTAŁCONYCH PRZEZ NAS?


Co by było gdyby jakaś nikomu bliżej nie rozpoznana pandemia wyeliminowała nasz gatunek Homo sapiens z królestwa zwierząt, no i oczywiście z powierzchni planety Ziemi? Co by się stało ze światem hodowlanych i synantropijnych roślin i zwierząt, które z naszej woli i niezależnie od nas przystosowały się do nas? Czy pomyśleliśmy o tym, gdy nas zabraknie?

Cz. 1:

Co się stanie z gatunkami z siedlisk antropogenicznych?

Czyli z siedlisk przekształconych przez człowieka rozumnego. Co się stanie z półnaturalnymi fitocenozami takimi jak: łąki, pastwiska, wrzosowiska, słonorośla czy murawy napiaskowe oraz kserotermiczne? Jaki los czeka zagospodarowane lasy liściaste i iglaste? Te naturalne lasy, które w ostatnich wiekach silnie zniekształciliśmy czy przebudowaliśmy po swojemu, oraz te, które posadziliśmy na przestrzeni tych paru minionych wieków. Czy te leśne ekosystemy będą w stanie powrócić do swego pierwotnego charakteru? Jak zareagują na zmianę otoczenia naturalnego rośliny synantropijne? Czy będą umiały pogodzić się z opuszczeniem „przytulnych” miejsc takich jak pola, ugory, przydroża, przychacia, śmietniki czy siedliska porębowe? Przecież wiele z nich nie tylko zadomowiło się na wsiach, ale i również w miastach. Co z nimi? Czy poradzą sobie bez naszej pomocy? Czy dadzą sobie radę gatunki, które zaadaptowały się do naszego antropogenicznego środowiska, z przymusu lub z „ciekawości” albo nie miały innego wyjścia w ewolucji biosfery ziemskiej?

Gdy nas zabraknie.

Jak zareagują neofity (inwazyjne rośliny obcego pochodzenia), gdy „zauważą”, że czasy antropogenu dobiegły końca? Z tego co można dziś zaobserwować, siedliska naturalne są silnie zwarte. I nie jest tak łatwo „najeźdźcom” skolonizować i podbić nowe terytoria. Udaje im się to teraz, bo sprzyja im sąsiedztwo naszej zachłannej cywilizacji, która połyka każdy skrawek naturalnego ekosystemu. Azot w glebie to największy sprzymierzeniec nie tylko dla obcych gatunków, ale i też wielu rodzimych, które wyewoluowały z siedlisk pierwotnych przystosowując się do naszego zurbanizowanego otoczenia w środowisku naturalnym.

Jaka przyszłość czeka gatunki z siedlisk naturalnych? Co się stanie z torfowiskami, źródliskami czy szuwarami? Większości tych ekosystemów naturalnych już dziś grozi degradacja do poziomu siedlisk półnaturalnych. A wtedy chcąc nie chcąc muszą być uzależnione od naszej tzw. gospodarki ekstensywnej.

Czy dzika przyroda poradzi sobie z tym wszystkim?

Ratujemy te wszystkie gatunki w ramach programu NATURA 2000 w obawie, że bez naszej pomocy nie poradzą sobie i wyginą. Taki ponury scenariusz jest rzeczywiście możliwy, gdyż siedliska przyrodnicze są wręcz w „opłakanym” stanie. Są bardzo „poćwiartowane”, „pokrojone” i „porozrywane”. Wszędzie sięgają macki naszej zachłannej konsumpcyjnej cywilizacji. Dlatego też we współczesnym modelu ochrony przyrody coraz częściej dominuje ochrona aktywna nad ochroną bierną, tzn. z udziałem człowieka.

W ochronie siedlisk o charakterze półnaturalnym priorytetową sprawą jest umiarkowane koszenie lub wypas zgodnie z wymogami ekologicznymi siedliska łąkowego czy murawowego, a nawet ostatnio niskotorfowiskowego (np. młaki nawapienne i kwaśne). W przypadku muraw kserotermicznych wprowadza się również wycinkę ekspansywnych krzewów i drzew zarastających stanowiska rzadkich ciepłolubnych gatunków. Również kontrowersyjną sprawą jest eksperymentowanie co kilka lat z kontrolowanymi pożarami na siedliskach murawowych.

Na silnie zniekształconych i odwodnionych torfowiskach (zwłaszcza wysokich i przejściowych), na których prowadzono prace melioracyjne i eksploatacyjne związane z wydobywaniem torfu, już od paru lat powoli wprowadza się zasady ochrony czynnej. Polegające na budowie zastawek wodnych w celu spiętrzania i utrzymywania stabilnego poziomu wód na obiektach objętych ochroną ścisłą. Na to jednak trzeba uzyskiwać odpowiednie pozwolenia. W obecnie obowiązujących przepisach prawnych ochrony przyrody nadal nie ma zapisu ochrony czynnej siedlisk zdegradowanych lub bliskich degradacji, tylko dlatego, że mają status siedlisk naturalnych. Do nich należą torfowiska, zarówno wysokie, niskie jak i przejściowe.

W pewnym sensie w dobrej czy złej wierze i tak ingerujemy w procesy ekologiczne natury. Żadna profesjonalna wiedza botaniczna (czy zoologiczna) nas od tego nie usprawiedliwia. Trudno więc przewidzieć czy jest to słuszna diagnoza w perspektywie wielu lat, a przede wszystkim dziesięcioleci i na przestrzeni wieków. W każdym razie ochrona czynna jest w pewnym sensie także kontynuacją tradycyjnej gospodarki rolnej, tyle, że w połączeniu z profesjonalną współczesną ochroną przyrody. Zamiast wysokich plonów w krótkotrwałym wysokim zysku gospodarczym rolnicy otrzymują od Unii Europejskiej bardzo wysokie dotacje w formie pakietu rolno-środowiskowego pod warunkiem, że postawią na gospodarczą jakość wraz ochroną przyrody w rolnictwie.

Zaprzestanie koszenia czy wypasu prowadzi drogą najszybszej sukcesji ekologicznej do zarastania siedlisk łąkowych i murawowych formacjami ziołoroślowymi, zaroślowymi lub leśnymi. W dalszym etapie tejże sukcesji siedliska łąkowe i murawowe mogą powrócić do swego pierwotnego charakteru, czyli do odtworzenia siedlisk lasów liściastych (np. grądów czy borów mieszanych). Kierunek sukcesji ekologicznej zależy od stopnia półnaturalności badanych obiektów z rzadkimi siedliskami i gatunkami. Wpływ synantropijnej flory i fauny (zwłaszcza gatunków inwazyjnych) często przynosi niepożądane efekty w postaci zubożałych i uproszczonych biocenoz. Pomimo to zarastanie opuszczonych łąk czy muraw kserotermicznych jest mniej szkodliwe aniżeli prowadzenie na nich intensywnej gospodarki rolnej. Np. Intensywne, zbyt częste i nieterminowe koszenie, wypas, wypalanie czy nawożenie lub stosowanie pestycydów na cennych przyrodniczo obiektach łąk i muraw kserotermicznych.

W obu przypadkach zaniedbanie siedlisk objętych ochroną w programie NATURA 2000 wiąże się z natychmiastowym wycofaniem dotacji finansowych od Unii Europejskiej.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------


JAKI LOS CZEKA GATUNKI Z SIEDLISK PÓŁNATURALNYCH PODCZAS ANTROPOGENU?

NA JAKICH SIEDLISKACH BYŁY OWE GATUNKI PRZED ANTROPOGENEM?

Cz. 2:

Dlaczego wiele ekosystemów półnaturalnych jest najbardziej zagrożonych wyginięciem w Europie?

Ekosystemy półnaturalne są w pewnym sensie uzależnione od nas: Po pierwsze. Są one zagrożone wyginięciem gdyż wciąż ingerujemy w nie swoją ekspansją cywilizacyjną. Zanikają, gdyż mają zbyt małe powierzchnie by sprostać wymaganiom naszej ogromnej cywilizacji. Dlatego też są bardzo podatne na niekorzystne dla nich zaburzenia ekologiczne, klimatyczne i antropogeniczne. Po drugie. Populacje, na wyżej opisanych siedliskach naturowych, są często odizolowane od siebie. Wiele z nich w pewnym sensie są już dziś tylko zanikającymi maleńkimi ekologicznymi wysepkami zagubionymi w „oceanie” pól, przekształconych lasów, dróg oraz zabudowy wiejskiej (rzadziej miejskiej), czyli naszej rozpasanej i konsumpcyjnej cywilizacji.

Dlaczego wciąż jest taka mała liczba korytarzy ekologicznych?

Dlaczego na obszarze Europy (zwłaszcza środkowej i zachodniej), w dzisiejszym świecie przyrody nie ma na siedliskach półnaturalnych spasanych dziko występujących kopytnych zwierząt? Dlaczego współczesna ochrona przyrody nie dąży do tego aby znaleźć pierwotny charakter siedlisk, które nazwaliśmy półnaturalnymi?

W wielu regionach naszego kraju brak wspomnianych korytarzy wiąże się jednocześnie z brakiem migracji nie tylko roślin (ich diaspor), ale i również dzikich zwierząt. Często nasiona są „pasażerami na gapę”. I podróżują w przewodzie pokarmowym zwierząt lub na ich sierści (u ssaków) czy na piórach (u ptaków). Obecnie do ochrony muraw kserotermicznych wykorzystuje się hodowlane owce (rzadka odmiana wrzosówka). Cofając się w przeszłość należałoby rozważyć, czy przypadkiem ponad 12 tysięcy lat temu, po ustąpieniu Lodowca Skandynawskiego, wraz przybyciem pierwszych gatunków „stepowych” nie przywędrowały wraz nimi gatunki dzikich owiec (czy innych kopytnych zwierząt). Pamiętać należy, że klimat był wtedy (i jest do dziś) bardzo zmienny. Raz był chłodny, a raz ciepły. Wiele zielnych gatunków „półnaturalnych” łatwiej potrafiło przystosować się do zaburzających warunków klimatycznych, glebowych czy wodnych aniżeli drzewa czy krzewy. I tak jest również dziś.

Dlaczego nie bierze się poważnie pod uwagę tego, że przed antropogenem mogło występować zjawisko naturalnego spasania zwierząt również w lasach? Mowa tu przede wszystkim o siedliskach leśnych o charakterze ciepłolubnym przypominającym np. dzisiejsze dąbrowy świetliste czy ciepłolubne formy grądów. Być może w tamtych czasach było również wielu roślinożerców kopytnych zamieszkujących siedliska podobne do naszych dzisiejszych naturowych łąk trzęślicowych czy selernicowych?!

Niestety na to wygląda, że nasza wiedza jest bardzo uboga na temat przeszłości holoceńskiej symbiozy trawożerców i zbiorowisk trawiastych, takich jak łąki, murawy kserotermiczne i napiaskowe, oraz wrzosowiska. Zastanawiającą sprawą jest jednak, jak przebiegała dynamika ewolucyjna populacji roślin i zwierząt z dzisiejszych siedlisk półnaturalnych, w czasach przed rozwojem naszej cywilizacji. Czyli dokładnie, przed neolitem około 5 tysięcy lat temu p.n.e.

Ostatnio kontrowersyjną sprawą jest coraz częstsza ingerencja człowieka zajmującego się ochroną przyrody, w złożoną funkcjonalność naturalnych ekosystemów bagiennych. Np. Bezleśne siedliska torfowiskowe (jeśli tak chce natura), powinny ewoluować w drodze sukcesji ekologicznej w kierunku borów czy brzezin bagiennych. I tutaj występuje zbyt częste „pomaganie” człowieka. Najstarsze torfowiska w Europie mają ponad 10 tysięcy lat. Jak się okazuje nie każdy otwarty ekosystem bagienny jest klimaksowy.

Część torfowisk wysokich, która jest mniej uwodniona ewoluuje w kierunku wspomnianych lasów bagiennych, które również mają ochronny status europejski w programie NATURA 2000. Dlatego też nie powinno hamować się sukcesji ekologicznej w tychże siedliskach, nawet jeśli na naturowych torfowiskach występują cenne i rzadkie gatunki. Nie powinniśmy zapominać o tym, że rośliny nie są bezwolnymi i „nie myślącymi” istotami. Być może istnieją procesy w naturze jakich nie rozumiemy, a zbytnie pomaganie może tylko zaszkodzić w dynamicznej ewolucji przyszłych pokoleń roślin. Gatunki zwierząt również nie mogą być ubezwłasnowolnione przez naszą ekologiczną inżynierię. Walka o byt jest faktem naukowym. Tylko dzięki procesom naturalnej ewolucji te gatunki przetrwają.

Największym problemem jest stan uwodnienia tychże ekosystemów oraz pocięcia ich licznymi rowami melioracyjnymi. Torfowiskom bardzo silnie zdegradowanym przez odwodnienie i rabunkową eksploatację torfu człowiek powinien pomóc. Zwłaszcza tym, na których utrzymują się jeszcze populacje (lub banki nasion) bardzo rzadkich gatunków roślin torfowiskowych Wpływ antropopresji i synantropizacji jest tak silny, że paradoksalnie, to co człowiek najpierw zniszczył powinien teraz jak najszybciej odbudować i przywrócić do naturalnego stanu. Gdy to już zrobi, powinien wynieść się stamtąd i przestać ingerować w naturalne procesy przyrodnicze.

Morał z tego wynika taki, że, aby zachować coraz rzadsze w naszym kraju piękne siedliska półnaturalne, w wielu wyjątkowych przypadkach należy podjąć działania ochrony czynnej. Ale nie należy z tym po prostu przesadzać. Bo obecnie zaczyna pojawiać się niepokojący trend, w którym naturalne procesy przyrodnicze schodzą na dalszy plan. Bo człowiek wie lepiej i pomaga jej na wszystkie sposoby jak potrafi. Na to wygląda, że człowiek zaczyna pouczać przyrodę. Nawet w bardzo dobrej wierze. Taka przesadna troskliwość kiedyś się zemści na nim. Przyroda tego dłużej nie będzie tolerować. Naprawiajmy swoje otoczenie antropogeniczne, ale przestańmy ingerować w naturalne ekosystemy.

Co powinniśmy jeszcze zrobić? Powinniśmy więcej wsłuchać się w to co podpowiada nam Natura. Powinniśmy już opracować plan strategiczny dla gatunków z siedlisk półnaturalnych, aby zdiagnozować ich pierwotne siedliska. Idąc dalej tym tropem, należałoby poważnie wziąć pod uwagę również gatunki z siedlisk synantropijnych. Np. bardzo rzadkie gatunki i siedliska upraw zbożowych na glebach nawapiennych. Również trzeba zastanowić się nad prawdziwą przeszłością gatunków półnaturalnych. Być może przetrwały (zwłaszcza trawy) dzięki obecności wielu trwożerców w początkach holocenu. Dlatego też, być może wiele dawniejszych naturalnych ekosystemów przypominało do złudzenia dzisiejsze nasze ekosystemy półnaturalne. I być może teza, że lasy dominowały w ponad 90 % w Polsce nie musi być do końca prawdziwą tezą. W takim razie skąd się wzięły gatunki, które dziś spotykamy na siedliskach półnaturalnych? Gdzie się uchowały wśród roślin trawy ostnice, kostrzewy, trzęślice? Jak zaadaptowały się storczyki, kosaćce, sasanki, dzwonki czy pajęcznice? A czy przystosowane do spasania na łąkach krowy, konie i na murawach kserotermicznych czy napiaskowych kozy, a zwłaszcza owce przypadkiem nie były kiedyś dzikie?! Chyba tak. I nie musiały być nauczone przez nas się paść, bo same wiedziały i wiedzą jak się paść. I lepiej od nas wiedzą jak dbać naprawdę o siedliska otwarte łąk, muraw czy wrzosowisk?!

Fakt! Póki co jednak, dzisiaj należy skupić się na umiarkowanej ochronie czynnej, ale tylko dlatego, aby nie dopuścić do zagłady wielu bardzo cennych i bardzo rzadkich, w skali Europy i Świata, siedlisk i gatunków o charakterze półnaturalnym. Jeśli chodzi o obiekty w pełni naturalne, ale zniekształcone lub zniszczone, powinno je tylko i wyłącznie odbudować się (renaturalizować) i przywrócić do stanu naturalnego. Przyroda dalej będzie wiedzieć jak zachować procesy naturalne w tychże siedliskach.


A GDY JUŻ NAPRAWDĘ NAS ZABRAKNIE!

Gdy nas zabraknie wszystkie gatunki wodne, torfowiskowe i źródliskowe z pewnością przetrwają. Dla nich zostanie osiągnięty najważniejszy cel. Zniknie im z oczu dwunożny gatunek, który od kilku stuleci obsesyjnie wręcz odsysał wody z gleb oraz naturalnych cieków i zbiorników wodnych. Zapewne wszystkie czekają na ten dzień aż ten zaborczy Homo sapiens zniknie im z oczu raz na zawsze. Poza nim jedynym ich naturalnym wrogiem są lasy bagienne i wilgotne. Ale mając w swych ekosystemach duże zasoby retencjonowanej wody będą mogły czuć się bezpieczniejsze na jakiś czas, dopóki klimat z przyrodą okazują wiele łaski.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Gdy nas zabraknie wszystkie gatunki z muraw napiaskowych i kserotermicznych, z wrzosowisk, z siedlisk słonolubnych a także z łąk zalewowych i zmiennowilgotnych będą w końcu bardzo „szczęśliwe”. Na obszarach, na których były uprawiane przez nas pola, otworzą się nowe nisze ekologiczne dla wielu różnorodnych gatunków z różnorodnych siedlisk półnaturalnych. Z pewnością gdy nas nie będzie, odnajdą swój raj. Zapewne pozostaną na arenie walki o byt ich najwięksi wrogowie po człowieku: gatunki leśne. Zwłaszcza „wojownicze i silne armie” drzewostanów i zarośli. Ale tym razem gatunki z siedlisk otwartych będą miały więcej wolnej, i najważniejsze, otwartej przestrzeni. Ogromne połacie pól po ludziach. Wilgociolubne gatunki będą miały dużo, dużo wody, w glebach oraz w jeziorach i rzekach, w końcu wreszcie nie eksploatowanej. Natomiast sucholubne będą mogły spokojnie rozwijać się w siedliskach naturalnie zaburzanych poprzez obrywanie skarp nadrzecznych, osuwanie ziemi oraz dzięki cyklicznemu występowaniu naturalnych pożarów. Bez nachalnej ingerencji człowieka.

A wszystkie wyżej wymienione - będą miały też swoich wspólnych sprzymierzeńców pośród zwierząt – trawożerców, skuteczniej eliminujących siewki drzew i krzewów aniżeli ludzie. I znacznie wydajniejszych od kos i kosiarek wymyślonych przez ludzi.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I wszystkie niegdyś zniewolone przez człowieka gatunki, będą mogły się cieszyć swoim rajem, dopóki klimat z przyrodą nie zadecydują o wprowadzeniu jakichś drastycznych zmian. Np. O powrocie lodowców na kontynenty Ameryki Północnej i Europy. Czy tak będzie? A któż to wie?.............

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I niech ludzie zachowają więcej pokory względem naturalnego życia i niech się modlą zawczasu by kapryśna przyroda wraz swym nierozłącznym dowcipnym klimatem nie przyprowadziła do ich ciepłych przytulnych domków globalnego zlodowacenia zamiast globalnego ocieplenia ;)

Jacek Baraniak

Bibliografia:

  1. Barańska K., Jermaczek A.; 2009; Poradnik utrzymania i ochrony siedliska przyrodniczego 6210 murawy kserotermiczne; wydawnictwo Klubu Przyrodników; Świebodzin
  2. Matuszkiewicz W.; 2005; Przewodnik do oznaczania zbiorowisk roślinnych polski; wydawnictwo naukowe PWN; Warszawa
  3. Herbichowa M.; 2005; Torfowiska bałtyckie – Czym są, dlaczego i jak należy je chronić [w:] Pawlaczyk P., Herbichowa M., Stańko R. – Ochrona torfowisk bałtyckich; Świebodzin
  4. Piękoś-Mirkowa H., Mirek Z.; 2006; Rośliny Chronione; Multico oficyna wydawnicza; Warszawa
  5. Rutkowski L.; 2004; Klucz do oznaczania roślin naczyniowych Polski niżowej; wydawnictwo naukowe PWN; Warszawa
  6. Wysocki Cz., Sikorki P.; 2009; Fitosocjologia stosowana; wydawnictwo SGGW; Warszawa


Ten wpis czytano 211 razy.
A no ciekawy temat , bardzo dobrze sie to czyta
EDWARD - Sobota, 19 Czerwiec 2010 15:53
Odsłon: 244
Jack1605
<< Maj 2012 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
zobacz wszystkie wpisy »